poniedziałek, 5 maja 2014

Mmm yeah!

Miałam dzisiaj fantastyczny dzień!
Mimo że 30 minut po północy dostałam te trzy smsy, co mnie obudziło i byłam potwornie wściekła, bo ciężko było mi wtedy zasnąć - i tak nadal było świetnie!
Wysprzątałam rano dom, a potem pognałam z Kamcią na przystanek po Pawła. Jak zwykle starał się mnie udusić (yhh jest za wysoki na to, żeby mnie przytulać). Poszliśmy do sklepu po czipsy i po coś do picia (hyhy) i jak się okazało, żadna z nas nie wzięłam dowodu a przecież wyglądamy tak młodo, że ciągle nas o niego proszą. Na szczęście dzisiaj za ladą stała babeczka, która dobrze wiedziała, że jestem rok starsza od jego syna czyli na pewno mam 18 skończoną (właściwie ja jej o tym przypomniałam) i sprzedała nam tą nieszczęsną Lubelską Cytrynówkę (polecam!). 


Dziwnie trochę było, bo zaczęliśmy przed 12 pić. Zazwyczaj robimy to już wieczorem a nie z rana, ale raz się żyje. Pawła szybko schlałyśmy więc bez żadnego zastanowienia wyśpiewał nam jak spędził majówkę ze swoją nową miłością. Ode mnie wyciągnęli tyle, że skończyłam już definitywnie z moją byłą. Kamila była cała w skowronkach, jedynie żaliła się, że wczoraj musiała wstać po 5, gdyż jej luby wyciągnął ją z samego rana na ryby. Biedna. Przynajmniej mieli o czym opowiadać. 
Piliśmy za maturzystów (za dobrze zdaną maturę, ponieważ dzięki nim mamy jeszcze wolne), za to by los zesłał na moją drogę jakąś cycatą laskę (hahaha, achh te pomysły Pawła), za nową mnie, za jego miłość... Całą imprezkę nuciliśmy piosenkę 'mmm yeah' Austina. Och God, nawet teraz siedzi mi to w głowie. O, a teraz tego słucham, haha. 
Po 18 każdy był już u siebie, a mnie odpadła susza. Nie wiem jakim cudem. Ale nogi bolą mnie tak okropnie, że już nigdy nie zgodzę się na spacer po pijanemu. NIGDY!